Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 12 listopada 2013

Pomadka Vitamin Coctail od Hean

Kochani!
Jeśli miałabym wybierać czego do końca życia będę używać - szminek czy błyszczyków (na szczęście nie muszę :) ), bez zastanowienia wybrałabym szminki.
Są trwalsze i co najważniejsze nie lepię się do nich włosy.

Szminką, którą testowałam przez ostatni czas jest ,,Koktajl witaminowy"  marki Hean.




Pomadka bogata w witaminy A, E, F, C ma nawilżać i pielęgnować nasze usta, jedwabiście się przy tym rozprowadzając :D (jakkolwiek to brzmi).



Posiadam szminkę w odcieniu 89 Berry Shake. Jest to delikatny, lekko zgaszony róż z lekką nutką pomarańczu.  Nadaje ustom naturalnie podkreślony wygląd. Są różowe, ale nie rzucają się bardzo w oczy. Moim zdaniem jest idealna na co dzień.



Szminka łatwo się rozprowadza na ustach. Ma kremową konsystencję, ale nie spływa i z czasem nie osadza się w kącikach ust (czego nienawidzę prawie tak mocno jak wątróbki!).

Niestety szybko się zjada. Po około godzinie - ani widu, ani słychu o niej :( A szkoda, bo taka ładna....)

Ale wracam do niej od dobrych kilku tygodni, bo nie wysusza mi ust, ale ładnie nawilża. 



No i najważniejsze - do wyboru jest aż 30 kolorów! Szał ciał prawda? :) A, że kosztuje tylko około 7 zł można sobie zafundować kilka (np. w nagrodę za to, że się dziś nie poddałam i znów ćwiczyłam z Mel B i Ewą Ch. :)

A jakie są Wasze ulubione szminki?

Katiuszka <3


poniedziałek, 11 listopada 2013

Raw Beauty, czyli Katiuszka bez ściemy

Kochani!
Oto ja - Kasia.
Jak ją Pan Bóg stworzył :) 
Prosto z łóżka, bez grama makijażu. Włos nie tknięty grzebieniem.
Na mnie szlafrok z psem :P

Mam dni, kiedy nie maluję się wcale. I nie boję się wtedy pokazać ludziom


A jak jest z Wami? Lubicie siebie bez makijażu?

Katiuszka <3

sobota, 9 listopada 2013

Trio cieni do powiek Make up Academy

Kochani!
Dziś chciałabym przedstawić Wam paletkę cieni MUA - zestaw trzech cieni, przeznaczonych raczej do dziennego makijażu.


W dość ładnym i wygodnym w użyciu opakowaniu znajdują się ciemny brąz, ciemny róż i jasny róż. 


W opakowaniu znajdziemy również gąbeczkowy aplikator. Jest jednak nieporęczny i raczej łatwiej zrobić nim plamy na powiekach niż wykonać makijaż..


Cienie są mocno napigmentowane, mają satynowe, lekko połyskujące wykończenie. Gama kolorystyczna jest świetnie dobrana. łatwo nimi wykonać prosty makijaż dzienny, bo kolory idealnie ze sobą współgrają.

Cienie nie osypują się przy nakładaniu. Jednak ich trwałość zostawia trochę do życzenia. Cienie po kilku godzinach stają się mało widoczne, lekko też zbierają się w załamaniach.

Łatwo się blendują i łączą z innymi cieniami. Najjaśniejszy cień pięknie rozświetla łuk brwiowy.

Niestety cienie nie są dostępne w polskich drogeriach i sklepach stacjonarnych. Możemy e jednak kupić w Internecie za około 15 zł (myślę, że cena i jakość idealnie ze sobą grają).

Uważam, że paletka jest świetna do stosowania na co dzień jeśli zależy nam delikatnym podkreśleniu oka i rozświetleniu spojrzenia.

A Wy jakich cieni używacie najczęściej?

Pozdrawiam
Katiuszka <3




środa, 6 listopada 2013

Lumene Krem CC - krem do zadań specjalnych

Kochani!
Jeszcze kilka miesięcy temu rynek zalały kremy BB, reklamowane zazwyczaj jako wszystko w jednym. Nie zdążyłam się do nich przyzwyczaić, a tu już bach! Krem CC!
Co to za cudo? I z czym to się je?
Kremy CC oprócz wszystkich zalet kremów BB mają również redukować zaczerwienienia i podrażnienia, ujednolicać koloryt cery oraz wtapiać się w nią, aby nie tworzyć efekt maski.

Do moich rąk trafił taki oto wybraniec!
Krem CC 6in1 od Lumene.


Co obiecuje nam producent? Wiele!
W jednej 30 mililitrowej tubce znajdują się:
  1. matujący podkład, który nie podkreśla linii mimicznych ani zmarszczek
  2. korektor niwelujący niedoskonałości cery
  3. baza pod makijaż
  4. młodzieńcze rozświetlenie, dzięki luminooptycznym pigmentom oraz właściwościom arktycznej borówki brusznicy – witamina C
  5. miejski filtr SPF 20
  6. długotrwały efekt



Czy to możliwe? Zaraz wszystko opowiem :)

Zacznijmy od spraw wygody. Krem znajduje się w poręcznej tubce z wąskim zakończeniem. Dzięki temu łatwo wycisnąć go w odpowiedniej ilości. 



Konsystencja kremu jest dosyć gęsta i przyznam, że trudno było mi go dobrze rozprowadzić na twarzy za pomocą palców. Pomógł mi w tym lekko zwilżony pędzel Hakuro H50. 

Krycie jest naprawdę w porządku. Jeśli nie mamy ogromnych problemów z cerą, to powinnyśmy być zadowolone. 
Produkt świetnie wtapia się w naszą skórę. Posiadam kolor średni, a moja cera jest bardzo blada. Bałam się, że krem będzie wyglądał nienaturalnie. Jednak moje obawy były niepotrzebne, bo krem idealnie dopasowuje się do kolorytu naszej twarzy!


Nie podkreśla suchych skórek i nie wysusza skóry. Jest też dosyć trwały, choć o\pod koniec dnia lekko wchodzi w zmarszczki mimiczne.

Jakich obietnic więc nie spełnia?
Nie zauważyłam efektu rozświetlenia. Twarz jest raczej dobrze zmatowiona.

Jestem zadowolona z tego produktu. Dla mnie idealny zamiennik dla podkładu.

Cena 69 zł/30 ml

Pozdrawiam
Katiuszka <3

wtorek, 29 października 2013

Balsam do rąk Pat&Rub, czyli wszystko ma swoje wady.

Kochani! 
Zostając przy firmie Pat&Rub opowiem Wam dziś, jakie jest moje zdanie na temat orzeźwiającego balsamu do rąk. Ta nazwa jest nieco na wyrost, bo gdybym powiedziała, że to zwykły krem do rąk, nie skłamałabym :)

Balsam/krem jest jednym z produktów edycji limitowanej z okazji 5. urodzin marki. Jak wszystkie kosmetyki Pat&Rub jest w 100% naturalny. Jest bogaty w olejki oraz wzbogacony o kwas hialuronowy.


Jakie są moje odczucia?
Jeśli chodzi o ergonomiczność opakowania, to zdania są  podzielone. 
Mówiąc o zaletach należy wymienić bardzo poręczną pompkę, która chroni krem przed dostaniem się powietrza i ułatwia nam wydostanie odpowiedniej ilości kosmetyku.
Buteleczka jest z boku przezroczysta dzięki czemu widzimy ile kosmetyku pozostało.


Jeśli chodzi o wady, to moim zdaniem opakowanie jest za duże. Ja krem do rąk noszę w torebce, a ten zajmuje więcej miejsca niż standardowa tubka.

W działaniu widzę niemal same pozytywy. Konsystencja jest kremowa, ale nie lepiąca. Produkt szybko się wchłania i pozostawia dłonie bardzo miękkie i delikatne. 


Jednak jest coś, co niestety trochę mnie odrzucało. Mianowicie zapach. Na opakowaniu widzimy ,,pomarańcze, grejpfruty, zioła". Nie wyczuwam nic z uprzednio wymienionych. Aromat zdominowany jest przez nachalną cytrynową nutę. Krem pachnie identycznie jak granulowana herbatka rozpuszczalna z Biedronki. Niestety zapach utrzymuje się bardzo długo. Gdy posmaruję dłonie wieczorem zdarza mi się czuć cytrynę rano!

No i znów kwestia najbardziej drażliwa jeśli chodzi o tę markę, za 100 ml BALSAMU zapłacimy 45 zł (teraz jest promocja 38,50). Dużo.

Mimo, to śmiem twierdzić, że to jeden z lepszych produktów do rąk, jakie używałam. Nie wiem jednak, czy za tę cenę skuszę się ponownie.

Pozdrawiam
Katiuszka <3