Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 24 września 2014

Czy warto iść do kina na film ,,Miasto 44"?

Gdy kilka tygodni temu zobaczyłam w kinie pierwsze zwiastuny ,,Miasta 44" wiedziała, że muszę zobaczyć ten film. Zarys fabuły, historia w tle, nowe aktorskie twarze i nie ukrywam, że również efekty specjalne przykuły moją uwagę.
Bałam się trochę, że film okaże się kolejnym hymnem na cześć bohaterskich powstańców, pokazując ich jedynie w korzystnych sytuacjach, na siłę robiąc z nich bohaterów, kolejny raz pomijając aspekt typowo ludzki - emocjonalny, fizyczny.
Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne.

Źródło


Głównym wątkiem jest miłosny trójkąt nastolatków. Uczucia i namiętności, które rozgrywają się między Stefanem, Biedronką i Kamą nie przyćmiewają jednak powstania.

Poznajemy młodych ludzi, którzy pragną walczyć o wolność swojego kraju i miasta. Na pewno nie są to jednak bohaterowie. Oprócz odwagi i woli walki charakteryzuje ich brawura, naiwność, głupota, strach, brak racjonalnego myślenia.

Pozwala nam to zobaczyć ówczesny świat z całkiem innej perspektywy niż do tej pory. Brak patosu w ich zachowaniu uświadamia nam, że byli to zwykli ludzie, tacy jak my. Jedynie wojenna rzeczywistość wymuszała na nich określone zachowania. Marzyli jednak o normalności, zwyczajności dnia.

Takie ,,odbohaterowienie" postaci dodało filmowi dużo realizmu, co według mnie jest dużym plusem filmu.

Bardzo podobało mi się także niepomijanie rzeczy, które mogłyby uchodzić za tematy tabu lub zbyt mało ważne w obliczu wagi powstania i wojny. Mówię o fizjologii bohaterów, pożądaniu, słabości charakterów. 

Szczególnie poruszające są momenty, których myśląc o wojnie nawet sobie nie wyobrażamy. Raczej wypieramy je ze świadomości. Koszmarne warunki w szpitalach, masa ludzkich ciał leżących na ulicach, krew, brud, choroby. Wszystko, to co jest nieodłącznym elementem wojny pokazuje ,,Miasto 44". Nie pomija nic, co mogłoby skazić bohaterski wizerunek powstańców. Nikt nie jest przecież na tyle naiwny by sądzić, że wojna to rzecz czysta, bezkrwawa, zachowująca ludzką godność i przestrzegająca praw. Tu widzimy to jak na dłoni.

Twórcy filmu nie zapomnieli również o dramatycznym losie cywilów. Widzimy głód, strach, życie w piwnicach, egzekucje na ulicach, wypędzanie z domów. Wszystkie okrucieństwa, które przynosi wojna.

Na uwagę zasługują także efekty specjalne. Wybuchy, rany, krew. Wszystko jest realne i bardzo przejmujące. 
Są w filmie sceny nieco ,,przekombinowane", ale nie psują one odbioru treści. Wpisują się raczej w opowiadaną historię. 

Rzeczą, która nie do końca trafiła w mój gust, jest....wybór aktora, który gra główną rolę męską. Wiem, że pewnie dostanie mi się za to po głowie, ale nie mogłam znieść jego wyrazu twarzy. Nie ważne, co się działo na ekranie, on miał wciąż to samo puste spojrzenie. Były sceny, gdzie wpisywało się ono w fabułę, ale czasem mogłoby na tej twarzy zadziać się coś innego. Może aktor był po botoksie i nie mógł pokazywać emocji - nie wiem :) ale według mnie, trochę tę rolę położył. Za to główne role kobiece - cudowne kreacje! 

Podsumowując - bez dwóch zdań warto pójść do kina i przekonać się na własnej skórze o czym piszę :) Nie tylko dla efektów specjalnych i hektolitrów krwi. Jest to jeden z lepszych obrazów, które powstały w polskim kinie komercyjnym ostatnich lat. No i przede wszystkim warto wyrobić sobie własną opinię - może będzie całkiem inna niż moja.

Pozdrawiam!
Katiuszka<3