Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 18 lutego 2015

Małe pocieszki #1

Ciągle gdzieś pędzimy. Ciągle do czegoś dążymy. Chcemy więcej i więcej. Kiedyś największym szczęściem było jedzenie świeżych truskawek prosto z krzaczka albo kaseta Spice Girls. Dziś jeśli nie mamy torebki Chanel i nie spędzamy wakacji na Seszelach to przegraliśmy życie.

Często nachodzą mnie myśli, ze dookoła zbyt dużo narzekań, a zbyt mało radości. Od jakiegoś już czasu staram się znaleźć w zwykłych chwilach piękną ich część. Żebym mogła pomyśleć - Ale fajnie- każdego dnia, nie tylko wtedy gdy coś kupię lub dostanę.

źródło


Aby bardziej zmobilizować się do szukania ,,małych szczęść" postanowiłam stworzyć z nich cykl na blogu i raz na jakiś czas powiedzieć Wam co mnie ucieszyło. Nie będzie to kopia tygodnia w zdjęciach gdzie widzicie sprawozdanie ze wszystkiego :) Nie będzie zdjęć, ale raczej przemyślenia, momenty zatrzymane w pamięci, nie w telefonie. Co dziś?

1) Od tygodnia gdy wychodzę z pracy nadal jest jasno.
Gdy zdałam sobie z tego sprawę, wracałam do domu podskakując jak małolata biegnąca na randkę :) To było fantastyczne uczucie, że nadchodzi nowe i lepsze :) A to tylko wiosna się skrada :) Mimo to ucieszyłam się bardzo!

2) Sebastian spędził w szpitalu tylko dwie noce :)
Miał leżeć nawet do czwartku, a rankiem we wtorek zaskoczył mnie wiadomością, że będzie dziś! Od razu kamień z serca i byłam spokojniejsza! Szczególnie gdy chodzi o jego dietę. Na szpitalnym jedzonku jeszcze nikt siły nie nabrał :)

3) Zrobiłam 15 pompek! POPRAWNYCH!
Na pierwszych zajęciach nie zrobiłam ani jednej! Tzn. coś tam próbowałam, ale ani jedna nie była dobra :) A ręce trzęsły mi się jak osika! A tu w poniedziałek 15! Aż się wtedy wzruszyłam haha!

4). Zrobiliśmy domowe zapiekanki!
Nie wiem jak nam się udało przeżyć te dwa lata, ale w poprzednim mieszkaniu nie mieliśmy piekarnika. Gdy się przeprowadziliśmy pierwszą rzeczą, którą wspólnie zrobiliśmy były domowe zapiekanki! Mało romantyczne, na pewno nie dietetyczne, ani nawet nie ładne. Ale byliśmy szczęśliwi tak jakbyśmy właśnie poznali tajniki kuchni molekularnej :) I mieliśmy wrażenie, że nie ma na tym świecie nic pyszniejszego :)


Mam nadzieję, że ta seria przypadnie Wam do gustu. Chciałabym też abyście sami poszukali w swoim życiu takich małych pocieszek. Jeśli macie ochotę zróbcie podobny cykl u siebie :) Z chęcią poczytam!

Pozdrawiam i życzę duuuużo uśmiechu!

Kasia