Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 13 lutego 2015

Nie wstydzę się, że lubię Walentynki.

Dziś wyciągam miecz-klawiature komputera i staje się obrońcą. Czego będę bronić? Walentynek!
Mam zaraz 27 (WTF!) lat i nie wstydzę się, że lubię ten kicz. Nie chodzę jednak za nikim i nie jęczę - zrób serduszko, kup misia, pomaluj paznokcie na czerwono i koniecznie idź na romantyczna kolację! Każdy ma prawo lubia lub nie lubić. Nic mi do tego. ale tak samo jak nie pukam do drzwi z pytaniem: Czy ma Pan chwilę aby porozmawiać o Walentynkach?, tak samo drażni mnie ciągłe krzyczenia jakie to beznadziejne, tandetne itp. Czy nie mozna po prostu zaakceptować czyjegoś wyboru? :)




Więc wylewam te frustrację i obalam argumenty narzekaczy! A co!

1. Walentynki to święto zerżnięte od Amerykanów więc nie będę świętować.
Tyle rzeczy i tradycji dała nam odległa Ameryka, że serduszkowe święto nie zaszkodzi :) Poza tym nie jest to pochód pierwszomajowy! Jeśli nie wyślesz walentynki i ktoś się o tym dowie twojej mamy nikt z pracy nie zwolni, a po tatusia nie przyjdzie milicja. Więc jeśli nie masz ochoty obchodzić, to nie obchodź! Ale nie psuj innym humorów swoim antyamerykańskim gderaniem :)

2. Miłość trzeba okazywać cały rok, a nie tylko w Walentynki.
To jest najśmieszniejszy argument ever. Nie słyszałam bowiem aby istniał regulamin walentynkowy, a wnim punkt:

Kto obchodzi Walentynki i okazuje miłość 14 lutego ma całkowity zakaz okazywania uczuć w innych dniach roku. Zakaz obowiązuje pod karą skasowania konta z facebooka i klęczenia na grochu!

Komu przeszkadza fakt, że miłość dostała dodatkowe specjalne święto? Czy jeśli mój facet da mi kwiaty z okazji Walentynek to oznaka, że w ciągu roku kwiatów nie dostaję? Albo kocha mnie tylko 14 lutego? Już widzę te związki, gdzie kobieta codziennie nosi super bieliznę, facet nie wraca do domu bez prezentu, a dzień bez wystawnej kolacji lub kina to oznaka kryzysu. Jesteśmy tak zabiegani, że przyjemnością dla nas jest codzienne przytulenie, drobny gest, powiedzenie ,,Kocham Cię". Walentynki mogą więc być okazją do czegoś szczególnego na co brak nam czasu (a nie chęci!) w zwykły dzień.
 

3. Walentynki to kicz
Sama prawda! Ale co w tym złego? Grające Mikołaje i świecące gwiazdki też. A jakoś nikt nie narzeka, ze Boże Narodzenie. Nikt nie obkleja się sercami i nie obsamrowuje czerwonym brokatem codziennie. Jak raz w roku dostaniemy tandetę pt. miś, który mówi jak mnie kocha, to raczej powinno wywołać nasz uśmiech, a nie wkurzać. więcej luzu i mniej oceniania :)


A co jest moim argumentem?
Miłość :)
Walentynki to doskonała okazja aby się na chwilę zatrzymać :) Zaplanować czas z ukochaną osobą :) Odetchnąć od codziennych obowiązków i poświęcić czas najbliższej osobie! I nie ważne czy spędzimy wieczór pod kocem, z popcornem w rękach oglądając maraton Władcy Pierścieni, czy wybierzemy się na kolację do drogiej restauracji! Ten czas ma być wyjątkowy dla Was! Spędźcie go jak lubicie! Bez dostosowywania się do kogokolwiek! Jak chcecie możecie nawet serca pomalować na czarno! A co!

Dajcie się ponieść serduszkowej mani! Ale jak Wam się nie chce, to nie :) Dajmy sobie wzajemnie prawo wyboru i nie krzyczmy, że tak i tylko tak lub nie i tylko nie :) Obie opcje mogą być fajne!