Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 25 maja 2014

Proste zmiany żywieniowe, które pomogą utrzymać ładną sylwetkę

Kochani!

Kocham jeść. Uważam, że jedzenie, to jedna z największych przyjemności życia. Uwielbiam próbować nowych dań, łączyć zaskakujące smaki i sprawdzać, co lubię, a co nie :)

Jak wiecie od pewnego czasu staram się ,,żyć lepiej" - i to bez pomocy żadnej partii politycznej :) Dbam o siebie sama i jest ok :)

Do tej pory jadłam co i kiedy chciałam. Nie zastanawiałam się jaki to będzie miało wpływ na moje ciało i samopoczucie. Jednak od pewnego czasu wprowadzam w swojej diecie pewne zasady, których staram się przestrzegać.
Co się zmieniło?

1. Nie wychodzę do pracy bez śniadania. Codziennie jem rano owsiankę z owocami. Zjadam ją o 8.00 i nie jestem głodna do 11.00.  Śniadanie sprawia, że mogę skupić się na pracy i nie myślę, że jestem już głodna, a do przerwy jeszcze daleko.

Ostatnio moja ulubiona wersja owsianki :)

2. Piję wodę. Nie jest to może 3 litry dziennie, ale staram się pić ją jak najczęściej. Sprawdza się u mnie postawienia na biurku w pracy butelki, dzięki czemu woda jest zawsze pod ręką. Odstawiłam zupełnie napoje gazowane i słodzone soki. Najfajniejsze jest to, że wcale za nimi nie tęsknie!

3. Jem regularnie. Oczywiście nie z zegarkiem w ręku. Ale jem 4 posiłki w ciągu dnia. Ostatni około 3 godziny przed snem. Dzięki temu nie odczuwam głodu, bo mój organizm wie, że za chwilę coś wrzucę na ząb.

4. Nie słodzę. Kawa i herbata zaczęły smakować mi bez cukru. Nie było łatwo, ale teraz po kilku tygodniach krzywię się gdy przez przypadek napiję się słodkiej kawy.

5. Ograniczyłam słodycze i śmieciowe jedzenie. Tak naprawdę ze słodyczy jem tylko lody. Przemogłam się i odstawiłam inne słodkości. I teraz nie myślę o nich w ogóle. Gdy mam ochotę na jakąś pychotkę zjadam Kaktusa :) Natomiast na pizzę, czy Big Maca pozwalam sobie raz w tygodniu. Nie odstawiłam ich całkowicie dzięki czemu nie tęsknie i  nie użalam się na sobą, jaki to los okrutny :)

Lody, to słodycz, której sobie nie zamierzam odmawiać :)
6. Nie kupuję pokus. To była najlepsza decyzja, która ułatwiła mi realizację punktu poprzedniego. Poprosiłam Sebastiana żeby nie kupował mi nic słodkiego, mama nie przywozi mi już słoików Nutelli. Ja natomiast omijam dział słodyczy w sklepie. Nie mam w domu - nie jem. Prostsze niż myślałam :)

7. Nie wariuję. Nie liczę kalorii, nie sprawdzam każdego masła patrząc, które ma najmniej tłuszczu. Nie prowadzę notatek ile plasterków pomidora zjadłam  w tym tygodniu. Jem co chcę i co lubię. Przestrzegam powyższych zasad, jem to na co mam ochotę i moje ciało ma się bardzo dobrze!



Już niedługo opiszę Wam skutki tych zmian i ćwiczeń na blogu :) Trochę się zmieniło i jestem bardzo zadowolona!

Pozdrawiam
Katiuszka<3